Witam wszystkich!
Wielu z Was zapewne zdarzyło się, że tylne hamulce bębnowe w Waszym samochodzie zablokowały się... czy to z powodu zbyt długo zaciągniętego ręcznego na postoju, czy z powodu zablokowanego cylinderka, czy też z powodu zwyczajnego zastania się.
W takiej sytuacji wydaje się, że samochód traci moc, a do tego na skrzyżowaniu czujemy, że auto nie toczy się swobodnie (efekt jest taki jakbyśmy cały czas trzymali lekko wciśnięty hamulec), w skrajnych przypadkach czuć charakterystyczny zapach przegrzanej okładziny hamulcowej podczas jazdy, albo nawet ciężko ruszyć z miejsca... W sumie dość upierdliwa awaria, lecz prosta do usunięcia lub "zaleczenia doraźnie". Należy zająć się tym jak najszybciej, chociażby z powodu dość znacznego wzrostu zużycia paliwa w takiej sytuacji :).
Więc w pierwszej kolejności ustalamy, które koło sprawia nam problem (może oczywiście być więcej niż jedno). W tym celu po przejechaniu niewielkiego odcinka (do 2.. 3 km) zatrzymujemy się i dotykamy wszystkich felg po kolei aby sprawdzić, która jest ciepła (przednie mogą być lekko letnie - to normalne bo hamulce przednie wykonują większość roboty przy hamowaniu w porównaniu do tyłu). UWAGA!! - przy mocnym efekcie hamowania zablokowanego hamulca, felga może być bardzo gorąca, więc ostrożnie żeby się nie poparzyć!
Teraz zajmiemy się hamulcem tylnym, bębnowym - pomoc doraźna bez wymiany (o blokującym się przodzie napiszę innym razem ;).
No więc zaczynamy od standardowego zdemontowania koła odsłaniając owy bęben. Pamiętajcie przy tym o podstawieniu czegoś pod samochód oprócz podnośnika (kobyłka, klocek drewniany, zdjęte koło - czegokolwiek.. a to po to, żeby auto nie spadło na nas przy dalszej pracy).
W niektórych samochodach da się zdjąć bęben hamulcowy bez rozbierania piasty... w Polo 86C nie da się tego zrobić, ponieważ bęben jest nazwijmy to zintegrowany z zewnętrzną bieżnią łożyska koła (jest to jedna część).
Przy pomocy płaskiego śrubokręta i małego młotka zdejmujemy metalowy dekielek - jest na wcisk (uważajcie żeby go nie zniszczyć bo jest ze stosunkowo cienkiej blachy. Pod spodem zobaczymy śrubę z nałożoną blaszaną koronką oraz zawleczką, a wszystko zatopione w smarze :)
Kiedy już uporamy się ze smarową babraniną możemy zdemontować bęben (oczywiście do tego hamulec ręczny musi być zwolniony - auto na biegu i klocek pod koło, żeby nam ten cały bałagan nie odjechał ;) Bęben będzie schodził tym gorzej im bardziej jest zużyty - trzeba zwykle dobrze obstukać młotkiem raz z jednej raz z drugiej strony, aż w końcu odpuści :)
Naszym oczom ukaże się (zwykle bardzo brudne i zardzewiałe) wnętrze hamulca ze szczękami i sprężynkami.. Odpinamy zabezpieczenia szczęk (każda ma jedno zabezpieczenie składające się ze sprężynki, dekielka i trzpienia wielkości małego gwoździa zakończonego płasko)
W celu usunięcia zabezpieczenia należy nacisnąć dekielek jak guzik, żeby ugiąć sprężynkę :) i przekręcić go o 90 stopni w dowolną stronę - mały trzpień wyjmuje się od tylnej strony.
W następnej kolejności odpinamy dolną sprężynę - jest dość mocna więc trzeba pomanewrować płaskim śrubokrętem :)
Teraz została już tylko linka od hamulca ręcznego, którą trzeba odpiąć od metalowej wajchy przy jednej ze szczęk - jest to dość proste.. gorzej z założeniem bo brakuje trzeciej ręki, więc trzeba trochę pokombinować - przydadzą się szczypce z zaciskiem do przytrzymania niesfornej sprężynki na lince od ręcznego. :)
Szczęki są ciasno spięte pozostałymi sprężynami, ale całość powinna być na tyle luźna, że bez problemu w rękach powinno się móc manewrować wszystkim, widząc jak poszczególne części poruszają się między sobą.. Jeśli jednak wszystko jest sztywne to jest to jedna z przyczyn blokującego się hamulca (zajmiemy się tym za chwilę).
Drugą przyczyną może być zapieczony cylinderek. Zdejmujemy z niego obie gumki i sprawdzamy czy tłoczki pod nimi poruszają się swobodnie w lewo i prawo (poruszamy nimi razem). Jeśli poruszają się bez problemu to OK. Czyścimy gniazda gumek i same gumki i zakładamy na miejsce. Jeśli ruszają się bardzo ciężko lub wcale, to musimy je wyjąć na boki (nie mają zabezpieczeń) i również przeczyścić lub nawet przetrzeć drobnym papierem ściernym (uwaga żeby nie zniszczyć uszczelki na każdym tłoczku). w przypadku kiedy będziemy musieli wyjąć tłoczki, trzeba zrobić to sprawnie, bo będzie powoli wyciekał płyn hamulcowy (na koniec trzeba odpowietrzyć hamulec).
Zdejmujemy pozostałe sprężyny. UWAGA! dokładnie obejrzyjcie całość przed rozłożeniem (najlepiej zróbcie parę fotek), ponieważ po zdjęciu sprężyn całość rozleci się jak puzzle ;)
Każdą blaszkę dokładnie czyścimy, a miejsca styku z innymi częściami szlifujemy delikatnie małym pilniczkiem (mają być jak nowe), wajchę od ręcznego przy jednej ze szczęk należy rozruszać (powinna się poruszać zupełnie bez oporu i o nic nie zaczepiać - jeśli to konieczne podgiąć).
Składamy nasze puzzle w całość i montujemy w kolejności odwrotnej niż poprzednio ;) Najpierw linka od ręcznego (powodzenia ;) ), zakładamy górną część na cylinderek..
Zakładamy zabezpieczenia szczęk i na koniec zapinamy dolną sprężynę.. jest to dość kłopotliwe, ale mam dorobiony zaostrzony metalowy pręcik, dzięki któremu wszystko idzie bez problemów ;)

Jesteśmy już prawie gotowi do ponownego założenia bębna.. jeszcze tylko musimy nałożyć trochę smaru na ośkę i gotowe.
Wyszła dość skomplikowanie brzmiąca instrukcja, ale zaufajcie mi.. to jest bardzo proste :) Przeciętne umiejętności posługiwania się śrubokrętem i młotkiem wystarczą w zupełności. :)
Więc powodzenia i życzę jak najmniej awarii tego i każdego innego typu! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz